Parafia w Sromowcach Niżnych

pieniny

Istnieje kilka hipotez dotyczących początków Sromowiec Niżnych. Jedna z nich każę je łączyć z działalnością osadniczą księżnej Kingi. W latach 1280-1292, czyli aż do śmierci, przebywała ona w ufundowanym przez siebie klasztorze w Starym Sączu. Tradycja, notowana już od schyłku XVI w. przez wizytatorów biskupich, utrzymuje, że kościół w Sromowcach Niżnych był dziełem księżnej.

Pierwsze wzmianki o kościele parafialnym w Sromowcach Niżnych pochodzą z 1550 r. Świątynię wystawiono według tradycji w roku 1513. Po powodziach wiatach 1534 i 1608 znacznie ją jednak przebudowano. Była ona jednym z najwcześniejszych przykładów układu jednoprzestrzennego założonego na rzucie trójbocznie zamkniętego prostokąta. W XVII w. wzniesiono wieżę, a około 1894 r. dobudowano do północnej strony kościoła zakrystię i składzik, wejście do wieży poprzedzono niewielką kruchtą. Kolejne przeróbki polegające na wydłużeniu kościoła miały miejsce w 1910 i 1924 r. Większość ruchomego wyposażenia kościoła przeniesiona została do nowej, zbudowanej w latach osiemdziesiątych, świątyni.

Nasz stary, drewniany kościół przebudowywany był parę razy. Poszerzono wejście główne oraz chór i prowadzące tam schody. Pamiętamy zadymiony od lamp naftowych i pieców sufit. W” 1942 roku Niemcy zabrali dzwony zwane Jan, Urban i Katarzynka (sygnaturka). W1957 r. za sprawą księdza Bolesława Zdunka zakupiono w miejsce zabranych dwa inne dzwony, które nazwano Krzysztof i Matka Boska Częstochowska – wspominają mieszkańcy.
Przed pierwszą wojną światową z wieży zdjęto metalowego koguta, a ustawiono krzyż. Zaś przed 1939 r. poszerzany był cmentarz przykościelny. W 1970 roku wycięto ścianę i poszerzono kościół o przybudówkę, w której przechowywano katafalk. dach kościoła pokryto nowym gontem. Kościółek służył mieszkańcom aż do 1988 r., kiedy to ukończono budowę nowego kościoła, kształtem przypominającego lajkonika. Przeniesiono do niego m.in. tryptyk ołtarzowy z XV w. a także ołtarz boczny i chrzcielnicę.

Cmentarz, który znajdował się koło starego kościoła, w XV111 wieku przeniesiony został na tzw. „dworskie pole”. Były także dwa cmentarze choleryczne: jeden pod Obłaźną Górą, gdzie po dziś dzień stoi krzyż, a drugi na Równi, na polu Bartłomieja Regieca.

Zakładano ogrodzone żerdziami cmentarze dla koni. Jeden z nich znajdował się na Noklu za potokiem. Padłe łub dobijane z powodu starości, wypadku czy choroby zwierzęta chowane były z szacunkiem dla swojej służebnej pracy.

Godne wzmianki są krzyże postawione w szczerym polu. Z krzyżem stojącym na groniku Macelowej Góry, gdzie zaczynało się orne pole, wiąże się opowieść, może legenda.

Dawno temu grad zniszczył zboże. Powtarzało się to dosyć często. Ówczesny proboszcz przywiózł z Rzymu święte relikwie. Wspólnie z nim miejscowa ludność uradziła relikwie te zakopać, a na nich postawić krzyż, aby wyprosić u Boga zachowanie urodzaju. Takie same relikwie zakopano w Potoku i również postawiono krzyż. Ludzie modlili się tam, a w święto Wniebowstąpienia Pańskiego organizowano procesje. Pola te stały się uświęcone i nigdy już nie dotknęła ich klęska gradobicia.

Opowiadano, że krzyż w Wąwozie Sobczańskim został postawiony już w czasie potopu, a po drugiej stronie podobno są pogrzebani Szwedzi.

Jest jeszcze krzyż na polu Boża Męka. Tam prawdopodobnie odbyła się bitwa Rakoczego z wojskami polskimi. Podążał on pod Grunwald, z pomocą wojskom krzyżackim, jednak w tym miejscu wpadł w zasadzkę a jego wojsko rozgromiono. Ponoć dowodem tego były wykopane kiedyś ludzkie kości i części zbroi.

Liczne są także kapliczki w Sromowcach. Na Noklu, w Sromowcach Średnich po wielkiej powodzi w 1813 roku znaleziono drewnianą figurkę św. Anny, trzymającej na kolanach Matkę Boską i otwartą księgę . W miejscu, gdzie znaleziono rzeźbę, mieszkańcy wybudowali kapliczkę wierząc, że to miejsce św. Anna obrała za swój dom.

Po obu stronach figurki wisiały obrazy, z których Jeden przedstawiał Trójcę Świętą, drugi św. Annę. W 1990 roku, po kradzieży, zawieszono tu obrazek św. Anny i Matki Boskiej Częstochowskiej.

Następna kapliczka znajduje się w ogrodzeniu młyna przy ul. Nadwodniej. W środku umieszczono figurę Matki Boskiej i płaskorzeźbę przedstawiająca św. Jana Nepomucena. Jednak po zrabowaniu figury św. Anny ukryto figurkę i płaskorzeźbę w obawie przed ponowną kradzieżą.

Obok jest gospodarstwo i stary 300-letni tartak poruszany kołem napędzanym wodą, dodatkowo zasilany energią elektryczną.

Bardzo istotnym elementem życia parafialnego były i są procesje organizowane nie tylko z okazji Bożego Ciała, ale i w dniu św. Marka, w dni krzyżowe, o dobre urodzaje w święto Wniebowstąpienia Pańskiego i w Zaduszki.
Najważniejsza i najdostojniejsza jest zawsze procesja Bożego Ciała. Warte podkreślenia jest to, że dawniej wokół starego kościoła stawiano cztery ołtarze. Jak kiedyś, tak i dzisiaj, dzieci rzucają kwiaty, a wszyscy mieszkańcy Sromowiec w strojach regionalnych z powagą kroczą przez Pański Ogród, ulicą Karciawową w stronę Dunajca i dalej szosą w górę do ulicy Kościelnej i starego kościoła. Jest to dostojny i barwny pochód z feretronami i sztandarami. Ołtarze stoją przed domem Karciawy (J. Regieca), remizą, przy ulicy Kościelnej i przy starym kościele.

W czasie drugiej wojny światowej i po niej była jeszcze procesja błagalna o urodzaje we Wniebowstąpienie Pańskie. Tradycja ta była kultywowana do początków lat osiemdziesiątych.

Podczas budowy nowego kościoła procesje były organizowane również w Dzień Zaduszny. W dzień św. Marka idzie procesja za Obłaz, ku krzyżowi „cholerycznemu”. Wówczas modlimy się o urodzaj, podobnie jak w dni krzyżowe. Odmawiamy litanię do Wszystkich Świętych i suplikacje.

Od 1985 roku procesje idą krótszą trasą. Kiedyś chodziła cała wieś. Wychodzono o trzynastej z kościoła z litanią do Wszystkich Świętych na ustach. Idąc przez Sromowce Średnie, poza Obłaz, dochodzono do kapliczki przy młynie, dalej przez Nokiel do kapliczki św. Anny. Potem poza ostatnie domy i szosę, ponad Dunajec, w górę ku krzyżowi zwanemu Męką Pańską. W drodze odmawiano różaniec, następnie procesja prowadziła koło Nowiska przez Macelowy Potok. Pod Kotłowymi Skałkami dzieci i starsi odpoczywali posilając się. Po kwadransie wytchnienia szło się poprzez Podskalnią Górę do Wąwozu ku Krzyżowi, gdzie odmawiano ostatnią część różańca i kończono procesyjny pochód. Procesja ta nosiła nazwę „naokoło”. Przez Nokiel, nad Dunajcem, szosą podążano do starego kościoła, aby podziękować Bogu za szczęśliwy powrót.

W czasie procesji starsi i młodzi gromko i dostojnie śpiewali stare pieśni religijne: „O Najświętsza Matko Boża”, „Pieśń do Świętej Anny i Marii Magdaleny”, „O Wniebowstąpieniu Pana”, „Po górach, dolinach”, „Zdrowaś Mario”…

Noszono także małe dzwoneczki przeznaczone na taką procesję. Ludzie wyglądali jak polne kwiaty rozsypane po polu, gromki śpiew roznosił się hen daleko po naszych pięknych górach, niosąc radość Bogu i ludziom. Szkoda tych czasów…

Wszystkie orne pola były omodlone i uświęcone, nigdy żaden grad czy inna klęska żywiołowa nie zrobiła większych szkód, nie zniszczyła zbiorów, zawsze wszystko było zebrane z pól.

Wielu księży dobrodziejów zapisało się przez stulecia na kartach historii Sromowiec. W latach 1896-1919 pracował w parafii ksiądz Jan Kwiatkiewicz. W tym czasie budowano plebanię i szkołę. Z jego też inicjatywy naprzeciw kościółka słowackiego z jednej strony, a przysiółka Pod Górą z drugiej, od strony Dunajca postawiono mur, aby rzeka nie zabierała brzegu. Do dziś w tym miejscu ułożone są kamienie. Tutaj w czasie zaborów możliwa była przeprawa na drugi brzeg. Za namową księdza Kwiatkiewicza uruchomiono przy Czerwonym Klasztorze prom, który kursował za pośrednictwem liny przywiązanej do drzew po obu brzegach. W czasie roztopów w roku 1925 zator lodowy oparł się o tę właśnie linę. Słowacy, obawiając się zalania wioski, przecięli linę, która zatrzymywała lodowe tafle. Wtedy kra zeszła z wodą.

Ksiądz dziekan Czesław Jakubczyk jest w Sromowcach od 1967 roku. Na początku lat dziewięćdziesiątych miał obchodzić jubileusz dwudziestopięciolecia kapłaństwa. Jednak ważniejsza od uroczystości była dla niego budowa nowego kościoła.

Teren parafia otrzymała od Mariana Regieca (przydomek Tomasik). Za plac pod kościół otrzymał on od małżeństwa Marii i Michała Dragoszów ziemię orną na Nadewsi i na Równi Górzojskiej. Jan Plewa za kawałek ziemi pod nowy kościół dostał pole za Wygonem.

Jesienią 1982 roku zaczęto zwozić materiał na budowę, a w 1983 roku rozpoczęto wykopy pod świątynię. W roku 1984 wmurowano kamień węgielny, poświęcony przez Ojca Świętego na krakowskich Błoniach w 1983 r.

Organizacja budowy kościoła była mądrze pomyślana. Podczas conie-dziełnej mszy ksiądz wyczytywał numery łodzi flisackich. W ten sposób przez całe lata, pięć dni w tygodniu flisacy pracowali. Ich ofiarność była ogromna. W ciągu czterech lat zbudowano piękną, nowoczesną świątynię. Niektórzy przepracowali w tym czasie nieodpłatnie wiele dni. Zarząd PSPP tak ułożył spływy sromowianom, że nie kolidowały one z pracą na budowie. Całe przedsięwzięcie prowadził majster Władysław Piątek. Z każdym dniem widać było, jak świątynia rośnie. W soboty niezbędne prace wykonywali mężczyźni zatrudnieni w państwowych firmach.

Zęby zrozumieć ogrom trudności związanych z budową kościoła, trzeba przypomnieć, że był to czas napięć społecznych. W Polsce odczuwano skutki stanu wojennego.

Gwoli przypomnienia młodszemu pokoleniu – wszystko w tym czasie było na kartki. Na przydziały był cement, wapno, cegły, drut zbrojeniowy, itp. W Urzędzie Gminy pracowali jednak ludzie, którzy pomagali. Ile wszakże to zachodu, zdrowia i zabiegania kosztowało, wie tylko budowniczy, ksiądz dziekan Czesław Jakubczyk. Cała wieś jest mu za to bardzo wdzięczna.

Pomimo utrudnień budowa postępowała naprzód. Majstrowie, jeśli byli spoza Sromowiec, posiłki spożywali na plebanii, a miejscowi w godzinach południowych szli na obiad do domów. Upały, wiatry, deszcze, przenikliwy chłód – w różnych warunkach ludzie pracowali, ale kościół rósł na chwałę Bożą i mieszkańców Sromowiec. W 1985 roku zdarzył się nieszczęśliwy wypadek. Ksiądz Jakubczyk doglądający wszystkich prac budowlanych, spadł z rusztowania i złamał nogę. Pomimo nieszczęścia mieszkańcy w dwójnasób pracowali po to, aby 26 września 1988 ksiądz biskup Ablewicz mógł dokonać konsekracji nowego kościoła.

W 1994 r. zbudowano schody do kościoła. W 1996 r. zakupiono parcelę pod cmentarz przykościelny, którą ogrodzono w 1997 roku. W ostatnią niedzielę sierpnia 1995 r. odbyły się w sromowskim kościele gminne dożynki dla miejscowości: Maniowy, Kluszkowce, Czorsztyn, Huba, Mizerna, Sromowce Wyżne. Zakupiono organy, drewno na ławki, plac przykościelny i wykonano ogrodzenie dzięki ofiarności A. Plewy. W ostatnich latach zakupiono monstrancje i w dalszym ciągu kościół wzbogaca się o nowe naczynia i szaty liturgiczne.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *