Przeprawa na Dunajcu

przelom dunajca

Dunajec – powstał z połączenia Czarnego i Białego Dunajca, na siedemnastokilometrowym odcinku w Pieninach jest rzeką graniczną pomiędzy Polską a Słowacją. Stanowi naturalną przeszkodę zarówno dla człowieka, jak i zwierząt, charakteryzuje się dużymi, gwałtownymi wahaniami poziomu wody i wielkością przepływu.

Z chwilą kiedy został ujarzmiony zbudowaną zaporą w Niedzicy, zagrożenie powodzią spadło prawie do zera, ale drzewiej powodzie były powszechne, zależne od natury, tę największą w 1934 roku zapamiętali wszyscy. Ogromna fala, która przeszła wtedy przełomem i rozlała się od Szczawnicy Niżnej po całej niecce, niosła zniszczenia i tragedie ludzkie.

Rzeka była wykorzystywana gospodarczo i turystycznie. Służyła do spławu drewna, połowu ryb, umożliwiała turystom podziwianie krajobrazów, zachęcała do uprawiania sportów wodnych. Tak było i jest, poza flisem gospodarczym, który już zanikł. Nie spławia się drewna Dunajcem do Wisły, odeszli starzy retmani, to już historia.

W Pieninach – poniżej Szczawnicy Niżnej, Dunajec szerokim zakolem skręca ku Krościenku, opływając Kotońkę, skałę w nurcie rzeki, charakterystyczną dla Szczawnicy. Stoi na niej góral witający turystów, letników i kuracjuszy. W pobliżu wpada do Dunajca Grajcarek. Rzeka w tym miejscu ma miejsca płytkie i spokojne, nadające się do przeprawy na drugą stronę.

Z Lądu na Kras, jak mówią mieszkańcy, przemieszczano się łodziami. Uprawne terasy Krasu stąd są doskonale widoczne. Jednym z przewoźników był Józef Madeja, zwany pienińskim Sabałą, który sakramencko nudził się tą pracą, traktował ją jak dopust boży. Wolał chodzić po Pieninach i prowadzić turystów na Sokolicę i Trzy Korony, być wolnym jak ptak, ale musiał w taki sposób zarabiać na życie.

Na cyplu – u wylotu przełomu, stał „Biały Domek”, który swoim położeniem przyciągał gości zdrojowych. Między cyplem a Krasem również przewożono gości łodziami. Tragiczna w skutkach powódź w 1934 roku sprawiła, że na jakiś czas cypel przestał istnieć, wszystko zniosła woda. Do dziś miejsce to jest niezagospodarowane i porośnięte drzewami, krzewami. Nic nie wskazuje na jego dawną świetność.

Niegdyś dorożki dowoziły letników i kuracjuszy do Pieca Majki, jaskini o wysięgu okapu ponad trzynaście metrów, nazwanej pod koniec XIX w. przez członków Klubu Szczawnickiego Grotą Zyblikiewicza.

Poniżej Białej Skały powstał pawilon wejściowy do Pienińskiego Parku Narodowego. Stąd niedaleko do Nowego Przewozu, gdzie można przeprawić się na drugą stronę Dunajca. Z tego miejsca prowadzi niebieski szlak na Sokolicę (747 m n.p.m.), najpiękniejszy i najbardziej popularny szczyt w paśmie Pieninek.

Flisak na zaczepionej do linki stalowej łodzi przewoził gości przez rzekę. Jak wieść gminna niesie, dla umilenia gościom czasu podczas przeprawy grywał Cygan na skrzypcach, a spragnionych nawet raczono napojami i piwem.

Stary Przewóz w okresie międzywojennym był najbardziej popularnym i uczęszczanym miejscem przeprawy. W sezonie był tak przeciążony, że działacze Oddziału Pienińskiego Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego projektowali w tym miejscu budowę mostu, nawet wnioskowali w tej sprawie do Starostwa.

Jedynie brak środków finansowych spowodował, że w tym miejscu nie zbudowano mostu, nawet kładki, i dziś rozkoszować się możemy czarownym miejscem, którym na powrót zawładnęła przyroda.

Tak dawniej w Pieninach u wylotu przełomu przeprawiano się na drugą stronę Dunajca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *