Pustelnik w Sromowcach

Osobliwością Sromowiec była kiedyś pustelnia. Znajdowała się na Górze Zamkowej, zwanej przez okoliczną ludność Zamczyskiem. Pierwszym pustelnikiem był Władysław Stachura, który w latach 1904-1914 mieszkał w wybudowanej przez siebie drewnianej celi.

Szczególnie barwną postacią był drugi pustelnik – Wincenty Kasprowicz. Urodził się na początku wieku, w 1901 r., pod Poznaniem. Wiódł ascetyczne życie: sypiał w trumnie, nosił brodę i habit trzeciego zakonu św. Franciszka. Ponieważ na Górze Zamkowej była sygnaturka, więc codziennie rano, w południe i wieczorem jej głos wzywał na modlitwę. To był zegar dla dzieci pasących krowy.

Kasprowicz miał rozległe zainteresowania. Znał się na ziołach – robił z nich pyszną, aromatyczną herbatę i chętnie sprzedawał odwiedzającym go turystom. Nigdy jednak nie zdradził tajemnicy swego naparu.

Stefania Baszakowa wspomina, że miał u siebie wiele książek i maszynę do pisania. Sam też tworzył różne dziełka. Pewnego razu, tuż przed odpustem na św. Katarzynę, przyniósł do domu rodzinnego pani Stefanii napisaną przez siebie legendę o błogosławionej Kindze i jej ucieczce przed Tatarami oraz inny jeszcze maszynopis – broszurkę, której tytułu nie zapamiętała.

Był także rzeźbiarzem, znał dobrze historię i trudnił się zbieraniem ikon, rzeźb i innych staroci. Sprowadzał je z różnych stron, nieraz aż spod Lwowa. Niektórzy pomagali mu w gromadzeniu tych dzieł – np. Andrzej Cichoń czy rodzina Plewów. Zachowały się pamiątki z tego okresu w domu rodzinnym Stefanii Baszakowej oraz w Muzeum Regionalnym w Szczawnicy i po drugiej stronie Dunajca, w Czerwonym Klasztorze na Słowacji.

Powszechnie było wiadomo, że wspomagał biednych. Pożyczał pieniądze, część darował, zwłaszcza tym, którzy nie mieli z czego oddać. Poza pustelnią często można go było zobaczyć w kościele w Krościenku. Cieszył się opinią dobrego katolika. Chętnie pożyczał mieszkańcom wsi książki ze swego bogatego księgozbioru. Warto dodać, że mało kto miał jakiekolwiek książki, gdyż Niemcy zaraz na początku okupacji nakazali je przynieść do szkoły, rzekomo w celu kontroli. Przynoszono wówczas także podręczniki szkolne.

S. Baszakowa wspomina, że jej rodzina odniosła podręczniki dla klas: II, III i TV (cena kompletu 5 zł), kupione przez ojca tuż przed wojną w Nowym Targu. Po wojnie z trudem zaniosła do gimnazjum w Nowym Targu olbrzymi, pięknie oprawiony, przedwojenny atlas pożyczony od Wincentego Kasprowicza, który stał się przedmiotem podziwu całej szkoły.
Nieliczni mieszkańcy pomagali pustelnikowi przeżyć te okropne czasy. Zanosili mu przede wszystkim żywność. Wdzięczny obiecał, że po wojnie będzie kształcił któreś dziecko na księdza. Niestety, nie było powołań. W końcu skorzystał z jego dobroci Marian Plewa. Na jego kształcenie łożył częściowo pustelnik. W roku 1992 obchodzono uroczyście w Sromowcach jubileusz 25-lecia kapłaństwa księdza Plewy.

W 1949 roku pustelnia spłonęła od uderzenia pioruna. Dyrekcja parku nie zezwoliła Kasprowiczowi na odbudowę, gdyż były to czasy programowej ateizacji społeczeństwa. Wyjechał więc w swoje rodzinne strony, do Naramowic koło Poznania. Wkrótce zdjął habit i ożenił się. Jak długo zdrowie mu pozwoliło, pełnił obowiązki kościelnego. Wywiązywał się z nich bardzo sumiennie.

Po wojnie, gdy było bardzo trudno znaleźć pracę, Kasprowicz ściągnął w Poznańskie swych dawnych przyjaciół: Józefa Plewę i Andrzeja Cichonia. W Naramowicach powstał wtedy wielki PGR specjalizujący się w hodowli bydła, więc było łatwo o pracę. Cichoń zatrzymał się w Lusowie, gdzie pracował w szkółce zadrzewieniowej. Wkrótce kupił ziemię, zbudował dom i założył gospodarstwo. Inni także podążyli w te strony i pozostali do dzisiaj.

Stefania Baszakowa także przebywała tam przez 10 lat. Wspomina, że w latach sześćdziesiątych Kasprowicz wielokrotnie odwiedzał ich razem z żoną. Pewnego dnia pojawił się wyjątkowo wzburzony, trzymając w ręku jakieś kolorowe pismo. Był tam bardzo nieprzychylny artykuł o nim, napisany przez jednego ze znanych krytyków muzycznych. Pani Stefania nie pamięta dobrze treści, ale główną myślą było stwierdzenie, że Kasprowicz dorobił się w górach majątku. Było to dla niego bardzo przykre i krzywdzące. Wszyscy, którzy znali go z jego wcześniejszej działalności i mieszkali wówczas w Poznańskiem, poparli jego pismo odwołujące się w tej sprawie. Zmarł w sierpniu 1974 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *