Szczawnica – Słowacja, Pieszo wzdłuż Dunajca

Szczawnica na Słowację

Szczawnica Czerwony Klasztor pieszo. Projekty wytyczenia drogi prawym brzegiem rzeki i połączenia zdrojowiska w Szczawnicy z Czerwonym Klasztorem powstały jeszcze w latach 1846-47. Do realizacji pomysłu w 1870 r. przystąpił Józef Stefan Szalay, właściciel Szczawnicy, i w 1875 r. – na rok przed śmiercią – oddał do użytku odcinek dochodzący do ujścia Potoku Leśnickiego. Dalej i tak drogi na terytorium węgierskim by nie poprowadził z braku akceptacji biskupa grekokatolickiego z Preszowa Józefa Gaganecza. Po śmierci Szalaya budowę kontynuowała Akademia Umiejętności, uprzednio zawierając porozumienie na prowadzenie robót z księdzem kanonikiem Michajłowiczem z eparchii preszowskiej. Drogę budowali robotnicy włoscy, a pracami kierował inż. Kamiński, powstaniec z 1831 r. Całą trasę, zarówno po stronie galicyjskiej, jak i węgierskiej, finansował Wydział Krajowy.

Odcinek biegnący od miejsca, gdzie potok Grajcarek, dawniej Ruską Wodą zwany, wpada do Dunajca, jest najbardziej uczęszczanym szlakiem. Wędrówkę zaczynamy od przystani Klubu Sportowego „Pieniny”. Powyżej w latach 80. XIX w. pobudowano nad wodą małe drewniane budyneczki pełniące funkcję szatni dla pań i panów zażywających zimnych kąpieli, zalecanych z umiarem przez zdrojowych lekarzy. Prowadziły do nich z obu stron drewniane pomosty. Na pobliskim cyplu restaurator ze Lwowa Jan Wohn w 1926 r. zbudował ekskluzywny pensjonat dla córki Marii i jej męża Tadeusza Wolskiego.

Największa powódź w 1934 r. zmiotła zabudowania z cypla, który odtąd porasta naturalnym łęgiem. W pobliżu na stoku stoi stylowa willa Orlica Eugenii i Albina Dąbrowskich z 1932 r., obecnie schronisko PTTK. Poniżej Orlicy znajduje się wielka skalna nisza zwana Piecem Majki, wysięg okapu mierzy tu aż 13,5 m! Nieopodal Białej Skały powstał – nowy pawilon wejściowy do Pienińskiego Parku Narodowego. Od nowego przewozu, gdzie można przeprawić się na drugą stronę Dunajca, wiedzie szlak na Sokolicę (747 m n.p.m.), najpiękniejszy i najbardziej popularny szczyt w paśmie Pieninek.

Od tego punktu do granicy państwowej pomiędzy Polską i Słowacją, a wcześniej miejsca przepustkowego rozgraniczającego Galicję od Górnych Węgier, wiedzie zaledwie 1,7 km drogi, dziś asfaltowej. Po lewej stronie widoczna jest mała nisza z ławeczką, wykuta przez krakowskich akademików, z której rozciąga się widok na Rygle Sokolicy i zalesioną Hukową Skałę. Było to ulubione miejsce przystankowe marszałka Mikołaja Zyblikiewicza. Dużą sztuczną grotę ufundował Klub Szczawnicki marszałkowi na Miodziusiu w Parku Dolnym. Blisko granicy pod Bystrzykiem – również na stoku – stało zbudowane w 1901 r. schronisko Oddziału Towarzystwa Tatrzańskiego w Szczawnicy. Nie udzielało ono jednak noclegów, co było charakterystyczne dla obiektów budowanych w Pieninach. Bardziej przypominało altanę bufetową z werandą. W 1907 r. miejscowi działacze Oddziału Towarzystwa Tatrzańskiego nadali mu imię Zyblikiewicza. Schronisko spłonęło w 1916 r., zachowały się resztki murów i podpiwniczenia. Wprawne oko w gąszczu zieleni wypatrzy fragmenty kamiennych schodów prowadzące do schroniska i mur oporowy chroniący przed obsuwaniem się gruntu. Na lewym brzegu Dunajca na polance zwanej Małe Przechodki pod Ryglami Sokolicy stało Schronisko im. Sienkiewicza zbudowane w 1907 r., ulubione miejsce schadzek gości zdrojowych. Pomiędzy wspomnianymi budynkami funkcjonowała przeprawa promowa, tzw. stary przewóz. W 1930 r. schronisko zmieniło nazwę na Gospoda Pienińska, dwa lata później uległo ostatecznej likwidacji.

W pobliżu ujścia potoku Leśnickiego do Dunajca odchodzi droga do Leśnicy prowadząca doliną potoku. W tym niezwykle malowniczym miejscu, na rozdrożu, gdzie wzrok przyciągają pionowe skały Bystrzyka, a po lewej stronie potoku Leśnickiego wznosi się ostro zakończona skała zwana Sama Jedna, na przełomie XIX i XX w. stało najstarsze w Pieninach schronisko Towarzystwa Tatrzańskiego, a w późniejszych latach nad samym brzegiem Dunajca znajdowała się mała drewniana gospoda z werandą.

Dalej droga doprowadzi nas do Polanki, malowniczego miejsca, gdzie w latach 1885-1915 stała węgierska gospoda Csarda, ulubione miejsce przystankowe spływających przełomem Dunajca. Zabawa przy cygańskiej muzyce kończyła się wraz ze zmierzchem, a goście z łuczywami, w świetle lampionów i bengalskich ogni spływali pełni wrażeń do Szczawnicy. Po Csardzie pozostały wspomnienia, przy drodze pozostał relikt minionej epoki – żelazny słup z wyraźnym numerem 52 – wówczas rozgraniczający Galicję i Górne Węgry.

Idąc dalej, dochodzimy do kolejnej atrakcji, tzw. Zbójnickiego Skoku. W tym miejscu flisacy na tratwach obwieszczają: „dwanaście metrów szeroko i dwanaście głęboko”, to najwęższy przesmyk na Dunajcu, gdzie Janosik, uciekając przed żandarmami, miał oddać swój legendarny skok przez rzekę, po którym pozostały odciśnięte w skale ślady kierpców!

Stąd blisko już do Czerwonego Klasztoru, kompleksu poklasztornego z XIV w., zbudowanego przez Kokoszą Berzeviczego dla kartuzów. W latach 1705-1710 klasztor przejęli kameduli, rozbudowując obiekt i odnawiając kościół. Zasłynął apteką brata Cypriana i jego legendarną machiną do latania. Ponoć nie tylko ją skonstruował, ale i na niej latał. Teraz w odrestaurowanych pomieszczeniach znajduje się muzeum. W kwadrans od zabudowań klasztoru dojdziemy do kładki pieszo-rowerowej o konstrukcji podwieszonej. Jej rozpiętość wynosi 90 m, co lokuje ją na czele obiektów o najdłuższym przęśle wśród mostów z drewna klejonego w świecie!

Czy można pominąć Drogę Pienińską, przyjeżdżając w Pieniny? Niemożliwe, to miejsce urokliwe, w którym historia przeplata się z teraźniejszością.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *