Zielnik z Czerwonego Klasztoru

Zielnik (łacińska nazwa herbarium) to zbiór roślin zasuszonych i opatrzonych łacińskimi zwykle nazwami, służący celom naukowym. Stanowi bezcenny dowód istnienia określonego gatunku w danym czasie i miejscu. Może służyć jako materiał porównawczy przez wiele, wiele lat i nigdy nie traci na wartości. Przeciwnie! Jego znaczenie wzrasta z upływem czasu! Dlatego nie trzeba traktować lekceważąco ani zielników, ani tych, którzy je tworzyli, poświęcając temu zajęciu wiele sił i czasu.

Jednym z takich pasjonatów badania i gromadzenia roślin był brat Cyprian, żyjący w XVIII w., a którego imię jest mocno związane z pienińskim Czerwonym Klasztorem. Była to postać tajemnicza. Nie znano jego świeckiego nazwiska, nie wiedziano skąd pochodził. W 1971 r. dwóch słowackich autorów opublikowało informację, że brat Cyprian urodził się na Śląsku, w Polkowicach, a jego rodowe nazwisko brzmiało – Jaisge. Jednak zagadkę prawidłowego brzmienia świeckiego nazwiska mnicha rozwiązała ostatecznie pani dr Zofia Radwańska-Paryska (autorka, wraz z mężem Witoldem H. Paryskim, m.in. „Encyklopedii tatrzańskiej”) w oparciu o odpis metryki chrztu z polkowickiej parafii. Okazało się, że nasz bohater przyszedł na świat w 1724 r., jako syn krawca, otrzymał imiona Franz Ignatz, a na nazwisko miał Jaschke. W Pieniny przybył prawdopodobnie w 1756 r. i tutaj osiadł na stałe. Zmarł w 1775 r., ale nawet jego śmierć owiana jest mgłą tajemnicy. Mówi się, że nie umarł w Czerwonym Klasztorze, ale gdzieś indziej, przeniesiony przez biskupa za próby lotów na skonstruowanym przez siebie aparacie, o czym pisał m.in. Jan Wiktor w książce pt. „Skrzydlaty mnich” (1947).

Tak więc o życiu brata Cypriana wiemy stosunkowo mało, za to posiadamy o wiele więcej wiadomości o jego działalności w Czerwonym Klasztorze. Jako człowiek pracowity pełnił tam wiele różnych funkcji. Był m.in. jednocześnie klasztornym lekarzem i aptekarzem, co wymagało znajomości roślin, ponieważ leki sporządzał sam, z ziół zbieranych w okolicy lub uprawianych w klasztornym ogródku.
Widomym znakiem tego, że znał się na roślinach, nie tylko leczniczych; jest istniejący po dziś dzień zielnik, własnoręcznie przezeń wykonany. Ma formę grubej księgi oprawnej w skórę (zielniki współczesne zawierają luźne arkusze z zasuszonymi okazami). Karty z papieru czerpanego, na których umocował zasuszone okazy roślin są dobrze zachowane, a napisy na nich można bez trudu odczytać. Na okładce wewnętrznej znajdziemy ironiczną w treści łacińską sentencję: „Upadek Adama poddał duszę teologom,/ Ciało lekarzom, a dobra prawnikom”. Inne myśli, sentencje, rozważania, zapisane częściowo po łacinie, a częściowo po niemiecku, znajdują się na pierwszej stronie książki, zatytułowanej (greckimi literami) „Bota-noteka Fr. Kyprian”.

Jednakże najważniejsze dla nas są 94 numerowane karty, stanowiące zielnik właściwy, na których znajdują się zasuszone rośliny. Zachowały się w dobrym na ogół stanie. Po wysuszeniu Cyprian naklejał je na karty całą powierzchnią (czego dzisiaj już się nie robi, zwykle umocowując okazy za pomocą wąskich pasków papieru). Tylko niektóre egzemplarze są nieco uszkodzone, prawdopodobnie przez owady, a tu i ówdzie wykruszyły się części łodyg lub liści. Co ciekawe, po tylu latach na niektórych kwiatach można dostrzec nawet odcienie barw! Rośliny zostały umieszczone wyłącznie na awersie każdej ze stron zielnika, przeważnie po dwa, trzy gatunki. Ich kolejność nie przedstawia żadnego układu systematycznego. Zapewne były naklejane w miarę zbioru i suszenia. Obok każdej rośliny wpisano nazwę gatunku, a czasem także podano stanowisko, skąd okaz pochodził, a nawet siedlisko. Mimo że nazw topograficznych nie ma zbyt wiele, widać, że brat Cyprian bywał zarówno w Tatrach, jak i w Pieninach. Oprócz roślin zebranych w terenie, w zielniku są też okazy z ogródka mnicha lub te trzymane zapewne w celi, w tym egzotyczne, jak np. granat czy laur. Wiele oznaczeń gatunków brat Cyprian podawał nawet w pięciu językach: greckim, łacińskim, niemieckim, polskim i słowackim (rzadziej czeskim), aczkolwiek niekiedy zdarzało mu się mieszać polski i słowacki. Zielnik zawiera ogółem 283 rośliny reprezentujące 260 gatunków (są bowiem dublety). Z Pienin i okolicy jest ponad 160, z Tatr ponad 60, zaś ogrodowych i pokojowych więcej niż pół setki. Warto zaznaczyć, że bezbłędnie oznaczonych jest blisko 250 taksonów! Jak widać, Cyprian był dobrym i zamiłowanym florystą, a przy tym uważnym obserwatorem przyrody, o czym świadczą jego adnotacje, jak np. o zapylaniu u łubinu. Oczywiście, zdarzały mu się pomyłki, wynikające prawdopodobnie raczej z nadmiaru zajęć, niż braku wiadomości.

Po części zielnikowej następują karty nienumerowane z alfabetycznym indeksem nazw roślin, przede wszystkim po łacinie. W ostatniej części zielnika znajdziemy na kilkunastu stronach zapisane po niemiecku (tzw. szwa-bachą), najprawdopodobniej ręką samego Cypriana, rozmaite uwagi lekarskie, diagnozy, zagadnienia dotyczące diety (np. rekonwalescentom zalecał jedzenie świeżych ryb). Są też przepisy i recepty, a nawet osobiste dygresje mnicha, często ironiczne, jak choćby skarga, iż w czwartki musi malować na czarno nogi kaczkom i gęsiom, aby je w klasztornej kuchni potraktowano jako… dziczyznę i podano w piątek na stół (z czego wynika, że dziczyzny nie traktowano w klasztorze jako „zwykłego mięsa”!).

W przyśpiewce góralskiej słyszymy słowa: „byli chłopcy, byli, ale się minęli”. Minął się też i brat Cyprian, a pamięć o nim zaciera się coraz bardziej. Pozostał jednak zielnik, wytwór jego rąk i umysłu. Warto co jakiś czas wspomnieć o ludziach, którzy odeszli oraz ich dziełach, które trwają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *